e-Dziekanat

Kontrast:   Czcionka:
Piątek, 22 września 2017 • imieniny: Maurycego, Tomasza

Przypadki Wikołajka odc. 2 – Mielonka

Email Drukuj PDF Google+ Twitter Facebook

Nie samą kawą człowiek żyje. Wikołajek wiedział o tym doskonale, więc zakończywszy poranną toaletę poczłapał niemrawo do kuchni i bez wielkich nadziei zlustrował wnętrze lodówki.

Monotonię pustych półek zakłócała tam jedynie mało okazała puszka, więc nie było się nad czym zastanawiać. Wikołajek bez ociągania otworzył konserwę, po czym ukroił dwie pokaźne kromki chleba i hojnie przyozdobił je plastrami mielonki.

Wikołajek

Co ciekawe, zupełnie nie zdawał sobie sprawy z faktu, że i tu, w kuchni, i tam, w czeluściach laptopa, obcował z dokładnie tym samym zjawiskiem: ze spamem.

Bo spam to w swoim pierwotnym, oryginalnym znaczeniu handlowy znak zastrzeżony należący do pewnego brytyjskiego producenta żywności, który już niemal wiek cały produkuje konserwy z zupełnie swojsko wyglądającą i takoż smakującą mielonką. Puszki z tym produktem opatrują cztery, zwykle żółte, litery: SPAM.

Drugie życie tego słowa rozpoczęło się w ubiegłym stuleciu w Bromley, To spokojne i nikomu nie wadzące przedmieście Londynu zostało w roku 1970 najechane przez Wikingów, którzy spragnieni strawy i napitku okupowali przez pewien czas jedną z tamtejszych jadłodajni. Te dramatyczne wydarzenia zostały z wielką precyzją ukazane w paradokumentalnym filmie autorstwa grupy Monty Python i wszystko wskazuje na to, że to właśnie dzieło ugruntowało nową, społeczną rolę słowa „spam”.

Bo spam to coś, co dostaniesz nawet wtedy, gdy bardzo tego nie chcesz. Nie lubisz mielonki? Masz pecha, bo wszystko, co możesz w Bromley dostać do jedzenia, zawiera mielonkę i rady na to nie ma i nie będzie.

Ów list, anonsujący Wikołajkowi najazd do niczego mu niepotrzebnej damskiej bielizny, był spamem. Wikołajek go nie chciał. Nie dość, że go nie chciał, to go nie potrzebował. Nie dość, że go nie potrzebował, to nie wyrażał zgody na to, by go otrzymać. A mimo to go dostał.

Uprzedzając nieco fakty, dodajmy tu, że spam może czaić się nie tylko w e-mailach. Możemy go spotkać na forach, w blogach, komunikatorach i na popularnych portalach. Ba, istnieją całe sieci składające się dziesiątków serwerów, które wypełnione są szczelnie i po brzegi tylko i wyłącznie spamem.

Spam czuje się świetnie także poza Internetem. Sączy się zjadliwie w słodkich głosikach telemarketerów, wpycha się w odbierane smsy i wypełnia po brzegi nasze skrzynki pocztowe, tym razem te zwykłe, staroświeckie, blaszane pudła.

Spróbujemy – wraz z Wikołajkiem -  przyjrzeć się spamowi bliżej. A jeśli jeszcze nie widzieliście spamowego skeczu Monty Pythona, zróbcie to czym prędzej. Warto to zrobić, chociaż Wikingów w Bromley nie ma już od dawna.

 

stat=51131