e-Dziekanat

Kontrast:   Czcionka:
Piątek, 22 września 2017 • imieniny: Maurycego, Tomasza

Przypadki Wikołajka odc. 4 – Sprzężenie zwrotne

Email Drukuj PDF Google+ Twitter Facebook

Trzeba Mikołajkowi przyznać, że choć spam wkurzał go i irytował, nigdy nie posunął się do tego, by spamerom odpisywać. Bywało czasem, że miał wielką ochotę wysmażyć w odpowiedzi jakiś zjadliwy mail pełen wyrzutów i połajanek, ale jakoś nie zdarzyło się, by ów plan został wprowadzony w życiu.

Coś, jakby cichy pisk intuicji (której, jak wiemy, ze względu na płeć nie miał i mieć nie mógł) ostrzegało go, że nie byłoby to rozsądne.

Wikołajek

Taki mail miałby dla spamera dużą wartość: byłby otrzymanym z pierwszej ręki potwierdzeniem, że spam trafił w cel. W tym momencie adres Wikołajka zyskałby znacząco na wartości, a założenie, że jakikolwiek spamer przestraszyłby się wikołajkowych pokrzykiwań jest zdecydowanie aż nadto optymistyczne.

Niestety, Wikołajek nie wiedział, że spamer może na kilka w miarę prostych sposobów dowiedzieć się, czy jego spam został przeczytany czy nie. Ta wiedza jest spamerowi niezbędna dla odsiewania adresów nieaktualnych lub martwych, nic więc dziwnego, że będzie starał się ją zdobyć. Bez sprzężenia zwrotnego nie ma sterowania – wiedzą to automatycy i społeczni manipulatorzy.

Pierwszy z możliwych sposób jest banalnie prosty. Spamer kończy swój list magicznym i atrakcyjnym zwrotem brzmiącym mniej więcej tak: „Kliknij tutaj, jeśli nie chcesz więcej otrzymywać naszego newslettera”. To ciekawe, że spamer nigdy nie nazwie swojego spamu po imieniu. Zawsze będzie to informator, newsletter, biuletyn albo cokolwiek równie niewinnego. Mniejsza z tym. Klikanie takiego linku nie przyniesie Wikołajkowi niczego dobrego. Poradzimy mu więc, by tego nigdy nie robił.

Druga technika jest bardziej wyrafinowana. Otóż spamer – mówiąc w dużym uproszczeniu – może umieścić w swoim mailu grafikę, często bardzo interesującą i atrakcyjną, ale dołączoną do listu w taki sposób, aby została ściągnięta na komputer odbiorcy nie z wnętrza maila (z załącznika), ale z serwera, którym zawiaduje spamer. Daje to zupełnie zaskakujące możliwości. Dzięki temu spamer nie tylko dowie się, że przeczytaliśmy jego spam, ale również kiedy to zrobiliśmy i z jakiego komputera. Nie potrzeba mnożyć zdań, by opisać czym dla pań i panów z marketingu jest taki zestaw informacji.

Taki sposób przesyłania grafik bywa czasem nazywaną „zawartością zdalną”. Oczywiście, nie zawsze zawartość zdalna jest zła i niepożądana. Czasem korzystanie z niej potrafi przynieść wielkie korzyści, czasem jednak działa przeciw nam. Wikołajku, przeciwko tobie też.
Jeśli program albo portal, którego używasz do czytania poczty, pozwala ci wyłączyć prezentowanie zawartości zdalnej bez twojej zgody, to zrób to czym prędzej.

Wikołajek właśnie to robi. Wystarczyło kilka kliknięć.

 

stat=51127