e-Dziekanat

Kontrast:   Czcionka:
Piątek, 22 września 2017 • imieniny: Maurycego, Tomasza

Przypadki Wikołajka odc. 7 – Siądź, gościu, pod mym mailem

Email Drukuj PDF Google+ Twitter Facebook

Wikołajek, jako świadomy użytkownik internetu już wie, że nie powinien szastać swoim adresem e-mail na lewo i na prawo, dlatego bardzo się pilnuje, żeby nie zostawiać go, na ten przykład, na internetowych forach, na których zwykł się udzielać.

Wie również, że kiedy pewnego dnia będzie zamawiał stronę internetową dla swojej firmy (która to firma na razie istnieje tylko w jego marzeniach, ale to doprawdy żaden argument), to poprosi webcreatora i webmastera, żeby zamiast adresów email zamieścili na stronie formularz kontaktowy z tzw. kapczą (zapis, rzecz jasna, fonetyczny), która uniemożliwi dostęp do firmowej skrzynki pocztowej ludziom złej woli i naszczutym przez nich automatom. Wikołajek

Niestety, to nie wszystko. Są jeszcze przynajmniej dwa sposoby, dzięki którym możemy odsłonić spamerom nasze miękkie, mailowe podbrzusze.

Zapytaliśmy Wikołajka, czy domyśla się, co mamy na myśli. Nie wiadomo czemu, strasznie go to pytanie rozeźliło. Burknął pod nosem, że przypominamy mu jego nauczycielkę matematyki, której ulubionym pytaniem, zadawanym stojącym pod tablicą nieszczęśnikom, było „i teraz wiemy, że co?”.

Jednak po jego zmarszczonym czole widać było, że myśli i to myśli intensywnie. Spojrzał na nas z ukosa i szepnął:

- Wirus?

Bingo, Mikołajku. Wirus, trojan albo inny intruz, którego nieopatrznie wpuściliśmy do swojego komputera. Może nam wyrządzić krzywdę, która zaboli (np. usunie ważne pliki albo unieruchomi system operacyjny) ale może też sprawić, że nic nie poczujemy, a cała nasza książka adresowa w mgnieniu oka powędruje na jakiś dziwny serwer w równie dziwnym kraju, a potem rozpełznie się po sieci.

Ale to nie wszystko. Pamiętasz, Wikołajku, jak trzy dni temu rejestrowałeś się na jakimś przeuroczym portalu społecznościowym? Portal poprosił Cię, żebyś podał mu swój adres e-mail i hasło do Twojego konta pocztowego, dzięki czemu Twoi znajomi mieli zostać automatycznie powiadomieni o tym, gdzie i jak Cię znaleźć.

Nie nam oceniać Twoje postępki, ale dla nas brzmiało to tak, jakby osoba, którą widzisz pierwszy raz w życiu, poprosiła cię o klucz to twojego mieszkania, bo interesuje ją kolor kafelek w twojej toalecie.

Pamiętasz, Wikołajku, jaka była twoja odpowiedź na prośbę portalu?

Ano właśnie.

Twoi przyjaciele Cię za to nie polubią. Oj, nie polubią.

 

stat=51135